Dlaczego czerwone kaptury?

Osoby:

Xena, Gabriela

Varia i amazonki

Grendmatea – Amazonka samotnie mieszkająca

Wolfides – zbój grasujący w lesie

Ludzie Wolfidesa, Wergil

 

Xena i Gabrielle ubierają trochę czerwone płaszcze z kapturem.

  • Gab: Dlaczego mamy założyć te kaptury. Ten kolor wcale nie pasuje do mojego stroju.

    Xena: Mówiłam ci już, mamy dostarczyć tę paczkę do samotnej Amazonki w lesie. Dostała wiadomość, że wysłannik będzie w czerwonym kapturze. Więc nie marudź. W lesie grasuje jakiś Wolfides, dlatego poproszono nas o pomoc.

    Gab: Kojarzy mi się z wilkiem. A jak nazywa się ta Amazonka?

    Xena: Grendmatea. Możemy już ruszać?

    Gab: Wiesz kiedy byłam mała słyszałam taką baj...

    Xena łapie Gabi za kaptur i ciągnie w stronę lasu. Gabi mamrocząc pod nosem rusza w drogę. Xena dźwiga na ramieniu paczkę.

    Scena 2

    Zbóje w lesie. Przychodzi zwiadowca.

    Zbój 1: Wolfidesie, przez las idzie Xena i jeszcze jedna wojowniczka. Wysłały je Amazonki do Grendmatei. Niosą jakąś paczkę. Wygląda na to, że Wojownicza Księżniczka została wynajęta aby dostarczyć coś tej starej.

    Wolfides: Myślą, że wystraszę się dwóch kobiet? Coś ważnego jeszcze słyszałeś?

    Zbój 1 : Są ubrane w czerwone płaszcze z kapturami. Ma to być znak dla Grendmatei, że są wysłannikami Amazonek.

    Wolfides: Dobrze. Nareszcie nadarza się okazja załatwienia Staruchy i jeszcze zdobędę paczuszkę. (ma głupią minę zachłannego dziecka)

    Wolfides: (do Z 1) Weź kilku ludzi i miejcie na oku te “kapturki”. Nie ujawniać się. Podsłuchiwać i meldować o wszystkim.

    Zbóje się odmeldowują.

    Scena 3A

    Gab: Xena, prooszę powiedz mi co to jest.

    Xena: Nie mogę, to tajemnica.

    Gab: Nikomu przecież nie powiem.(robiąc znak przysięgi) Jak w skarbcu Edypa będzie schowana ta tajemnica.

    Xena: Nie.

    Gab: Zrobię dla ciebie coś miłego.

    Xena: Nie odpuścisz dopóki nie powiem? (Gabi przytakuje z zapałem) No dobrze, powiem ci tylko, że to prezent, coś solidnie wykonanego, może być niebezpieczne jak broń, choć działa na innej zasadzie. Czy tyle ci wystarczy?

    Gab: Trochę więcej szczegółów?

    Widać podsłuchujących zbirów.

    Xena: To wszystko. A teraz użyję mojej broni by uspokoić moją niechęć do szpicli.(atakuje jednego ze zbirów, a Gabi innego. Chłopaki dostają trochę łupnia i uciekają z podwiniętymi ogonami).

    Xena: Chodźmy do tej Amazonki.

    Scena 4 ( w obozie Amazonki)

    Grend: (trzymając w ręku zwój) czyta: Wysyłamy posłańców ubranych w czerwone kaptury z prezentem dla Ciebie.Są to zaufane i sprawdzone osoby, jedyne, które mogą przebić się przez las Wolfidesa. Pozdrowienia Królowa Varia.

    Grend :(do kota) Od dwóch miesięcy siedzę w głuszy zatruwając życie tej bandzie oprychów. Usycham tu jak jakaś starucha. Może niepotrzebnie uniosłam się honorem i odeszłam z wioski? Hm... Tutaj nie ma żadnych atrakcji, no może tylko te wspaniałe rozmowy z osiłkami Wolfidesa. Mam ciebie, ale wierz mi to trochę za mało.

    Grend: ( do siebie z nadzieją) Jeżeli tym razem paczka do mnie dotrze udam, że czuję się przeproszona i powrócę do domu. (z rezygnacją) Ale tyle razy już próbowały ...

    Scena

    Xena lekko zirytowana. Gabi siedzi w krzakach i objada się

    Xena: Gabrielle mamy zadanie do wykonania.

    Gab: (z pełnymi ustami) Jak ty pucujesz ten swój miecz godzinami to ja nic nie mówię, a ty żałujesz mi chwili przyjemności. Te jeżyny są pyszne.... Spróbujesz?

    Xena: Nie!... Przecież nie jesteś głodna.

    Gab: To nie chodzi o głód. Lubię się rozkoszować. Mmm ...

    Xena: Przez ciebie te zbóje zdążą przygotować jakąś pułapkę.

    Gab: Nie wyglądasz na kogoś kto się tym bardzo przejmuje.

    Gab: Xena, wyluzuj się trochę. Zdążymy wszystko załatwić i jeszcze weźmiemy udział w imprezie Amazonek. Słyszałam, jak Varia mówiła coś o tym.

    Xena: Nie mam zamiaru brać udziału w tych zbiorowych wygłupach! I nie patrz tak na mnie , bo to nic nie pomoże. Tym razem nie ulegnę. Wiesz jak się czuję na takich spędach.

    Scena

    Dwoje młodych ludzi siedzi w pobliskich krzakach przyglądając się Xenie i Gab.

    Jan: Strasznie zgłodniałem od tego patrzenia na tę blondynkę. Zajadała się tak jakby w życiu nie jadła nic lepszego.

    Maresa: Ona, zdaje się, do wszystkiego bierze się z takim nastawieniem. Założę się, że opowiada o pierdołach też z takim przejęciem. Albo pomyśl jak rzuca się na kogoś kogo lubi .

    Maresa: Wiesz, ja też zgłodniałam. Mieliśmy znaleźć chatę z żarciem, a zdaje się, że zmierzamy do zwykłej chaty Amazonki. Może nie powinniśmy iść za nimi?

    Jan: Jedno mnie tylko dziwi. Dlaczego wojowniczka nas nie wyczuła. Widziałaś jak załatwiła tamtych, kiedy tylko znaleźli się w pobliżu?

    Scena

    W obozie Amazonek

    Varia: Hesychia, Lerna i Bia odpowiadacie za przygotowanie miejsca na ucztę. (Przyprowadzają Wergila)

    Amazonka 1: Mówi, że szuka Xeny i Gabrieli bo ma dla nich jakąś wiadomość od córki Xeny.

    Varia: [obrzucając nieznajomego taksującym spojrzeniem] Obie wybrały się z misją do jednej z naszych sióstr. Wrócą tu jak załatwią sprawę. Tak więc możesz ich szukać po całym lesie lub pomagając nam w przygotowaniach poczekać tutaj spokojnie.

    Wergil: [rozglądając się ciekawie] Właściwie mógłbym się tu na coś przydać. A skoro i tak mają tu wrócić ... poczekam.

    Varia: Pomożesz rąbać bale na ognisko. [zwraca się do jednej z amazonek] Pokaż mu co, gdzie i jak. A, jak masz na imię?

    Wergil: Wergiliusz, ale wolę Wergil.

    Varia: Dobrze. Do roboty! Wszystko musi być gotowe przed wieczorem!

    Scena

    Obóz Wolfidesa.

    Wol: Nie umiecie nawet szpiegować? Macie szczęście, że teraz muszę zająć się czymś innym.

    Wolfides odchodzi do grupy pozostałych zbirów i wydaje jakieś polecenia.

    Zbój 1: On myśli, że to takie proste kiedy ma się do czynienia z Xeną?

    Zbój 2: Sam się przekona jak stanie z nią oko w oko.

    Scena

    W lesie. Wojowniczka i bard dalej zmierzają w stronę chaty Amazonki.

    Xena: [jakby do siebie] Grendmatea obraziła się bez powodu, Wolfides kombinuje jak mnie zaskoczyć, A Gabrielle zatrzymuje się przy każdym krzaczku. I jeszcze te dwie lebiegi lezące za nami. Jak w takich warunkach można pracować!

    Gab: Wszystko słyszałam.

    Xena: Mam tego dość! [Wyciąga z krzaków Jasia]

    Xena: Czy możesz mi łaskawie powiedzieć po co nas szpiegujecie?

    Jan: Ja.... my...

    Maresa: Szukamy domku, który można zjeść. No wiesz, taki z ciastek. Myśleliśmy, że wy tam właśnie idziecie więc doczepiliśmy się. Ale to chyba pomyłka i my sobie już pójdziemy.

    Gab: Domek z ciastek? To niedorzeczne. Kto by zrobił coś takiego?

    Jan: No jakaś zła szamanka, chyba. Zresztą ... bajek nie znasz, czy co?

    Rodzeństwo odchodzi.

    Gab: Wiesz, taki domek na przykład z chleba orzechowego to ja też bym spróbowała. [Xena wzrusza ramionami i rusza dalej w drogę]

    Scena

    Grendmatea wygląda przez okno i widzi dwie postaci w czerwonych kapturach, które zatrzymują się przedlinią bezpieczeństwa.

    Grend: (wychylając się) Możecie iść dalej, zabezpieczenia chwilowo nie działają. Śmiało!

    “Kaptury” wchodzą na teren Amazonki

    Scena 5

    Xena i Gabrielle dochodzą właśnie do linii bezpieczeństwa.

    Xena: Stój! Znam takie zabezpieczenia. Mogłabyś zyskać sporo sińców, a we fiolecie nie będziesz wygładać seksownie.

    Gab: Więc co dalej Znawco Pułapek.

    Xena: Idź za mną, blisko.

    Gab: Czy ty aby nie nabijasz się ze mnie? Nie widzę tu nic podejrzanego, a spostrzegawczość mam całkiem niezłą.

    Xena: (przewracając oczami) Yhm.

    Poruszając się “skokami naprzód” docierają do strażnicy.

    Wolfides-Grendmatea: O już jesteście. Trzeba było krzyknąć, oszczędziłybyście sobie tych wygibasów. Zabezpieczenia są wyłączone.

    (Gab rzuca Xenie spojrzenie, które mówi: “A nie mówiłam”)

    Wol-Grend: Zapraszam na górę.

    Ludzie Wolfidesa skradaja się do strażnicy. Xena zauważa coś kątem oka ale nie reaguje. Grendmatea owinięta kocem ciężko siada na krześle.

    Gab: Jestem Gabrielle, a to Xena.

    Wol-Gren: Grendmatea.

    Xena: Czemu masz taki niski głos?

    Wol: To od czasu kiedy chorowałam na zapalenie gardła.

    Gab:(zauważając wystającą nogę spod koca) Czemu masz takie owłosione nogi? Amazonki bardzo dbają o swój wygląd.

    Wol: To dlatego, że żyję w tej głuszy i zapominam o podstawowych sprawach.

    Xena: A czemu masz ukryty miecz i szpiegowskie oczka?

    Wol: Żeby dać wam nauczkę!

    Zaczyna się walka. Po chwili Xena kończy z hersztem, Gabrielle już okłada zbójów na zewnątrz. Heroiny wygrywają( oczywiście).

    Scena 6

    Grendmatea zostaje uwolniona. Wręczają paczkę.

    Gab: (rozczarowana) I to ma być ta wielofunkcyjna rzecz? To zwykłe pałeczki połączone mocnym sznurem. Phi.

    Grend: To nunczako. (Dotykając kijków w odpowiedni sposób). Miły kształt.

    Xena: To wersja luksusowa. Specjalne zakończenia i te delikatne pokrowce dodane gratis.

    Xena: (do Gabi) Zetknęłam się z tym w Chinach a Lao-Ma nauczyła mnie tym walczyć i nie tylko.

    Scena7

    Wracają przez las.

    Gab: Grendmatea wygląda na zadowoloną, że wraca do szczepu. Ty też jasteś w podejrzanie dobrym humorze. Coś mi mówi, że planujesz jakiś podstęp wobec mnie. Nie licz, że łatwo ci to przyjdzie.

    Xena: Sama będziesz tego chciała. Wieczorem czeka cię lekcja.

    Kiedy Xena mija kamerę widać nunczako wystające z jej plecaka.

    Scena

    W obozie Amazonek. Xena wita się z Wergilem. On wręcza jej zwój.

    Xena: [zaczyna się pieklić] Co takiego?

    Gab: [czyta wiadomość] To wspaniale. Xena, Eva musi być naprawdę szczęśliwa.

    Xena: Chyba żartujesz. Nie dawała znaku życia od miesięcy, nie wspomniała słowem o swojej miłości i myśli, że ja będę szczęśliwa po takiej wiadomości? A może to jakiś obwieś, który udaje porządnego faceta? Eva wbrew pozorom też jest łatwowierna, szczególnie od kiedy jest “wysłannikiem Eliego”.

    Xena: [Do Wergila] Może jeszcze jest w ciąży? Hmm?

    Wergil: [z uśmiechem] Nie zauważyłem by tak było. Xeno, daj spokój, Ewa wyglądała na radosną i szczęśliwą. Przysłała mnie bym dopilnował waszego przybycia.

    Gab: Xena, zamiast się złościć zastanówmy się lepiej nad prezentem ślubnym. Pytania zostaw, aż się z nią spotkamy.

    Gab: [odchodzi kawałek zastanawiając się nad czymś. Po chwili odwraca się do Xeny i z poważną miną] A to co powiedziałaś o dziecku.... Wiesz, ... może ona będzie miała szansę wychować swoje dziecko od początku do końca.

    Xena: [czule] Tak, wiem co masz na myśli.

    Xena: [ po chwili w innym nastroju jakby chciała oderwać Gabi od smutnych myśli] Ale tylko pomyśl, my wtedy będziemy babciami dla tego dziecka. Czy ja wyglądam na babcię?

    Scena

    Amazonki, Xena ,Gab i Wergil

    Varia: Amazonki! Mamy dziś okazję świętować powrót do naszego szczepu Grendmateji oraz pokonanie Wolfidesa. Zaczynajmy więc zabawę.

    Zaczynają się tańce. Xena przy stole.

    Xena: [do siebie] Nie dam się namówić na żadne tańce. Nie dam ....

    Gab: [podchodząc do Xeny] No chodź! Przecież wiem jak potrafisz tańczyć i to publicznie.

    Xena: Nie!

    Wergil: To może ja podam Ci moje ramię Gab? Pamiętasz, ja też nieźle tańczę.

    Xena: No dobrze. Ja z Tobą zatańczę.

    Xena: [idą z Gabi na placyk do tańców] Ale obiecaj, że szybko się urwiemy. Czeka Cię dzisiaj lekcja.

    Widać fragment tańca w stylu HOD.

    Koniec