Tylko zawsze bądź

by Lelum

Dzień był pogodny i spokojny. Gabrielle od rana nie mogła się skupić na obserwowaniu okolicy i nie w głowie jej było wypatrywanie niebezpieczeństwa. Dobrze wiedziała, że Xena jest zawsze czujna i w razie potrzeby zdąży zareagować.

“Xena, może w najbliższym miasteczku kupimy sobie nowe stroje?” – zaproponowała Gabi.- “Nowy strój najlepszym przyjacielem kobiety, a zwłaszcza kobiety-barda.” – dodała ze śmiechem.

Mina Xeny nie wyrażała zachwytu, jej oczy mówiły : co ty znowu wymyśliłaś? W duchu przyznała jednak, że byłaby to jakaś odmiana. Wojowniczka wyobraziła sobie Gabrielle ubraną w strój ze skóry z dużą ilością dodatków. Obraz ten wywołał mimowolny uśmiech na jej twarzy.

“A, mam cię! Tobie też ten pomysł się podoba. O jakim stroju pomyślałaś? Mów prawdę, bo inaczej będę ci opowiadać o moich pomysłach.”

Xena uwielbiała takie słowne utarczki, chociaż przegadać Gabi było prawie niemożliwe.

“Zobaczyłam siebie w stroju tak zwiewnym, że każdy napotkany zbir musiałby się poddać z powodu mocno opadającej szczęki. Ty natomiast mogłabyś nosić ciężkie suknie ozdobione olbrzymią ilością drogich kamieni, których blask by wszystkich porażał.” Zakończyła szybko widząc jak Gabi próbuje zrzucić ją z konia. Rozjuszony bard nie czekał na resztę opisu stroju.

“Ty drągalu, myślisz że jestem tak odrażająca, że trzeba mnie chować pod stertą biżuterii?”- głos Gabi zabrzmiał poważnie. Xena spoważniała na chwilę.

“No co ty, Gab, przecież to nie prawda. Jesteś dla mnie uosobieniem doskonałości.” – po chwili dodała na pół żartem na pół serio-“Obiecuję, że nie będę cię chować pod stertą biżuterii."

Chciała coś jeszcze dodać udając powagę, ale śmiech barda był bardzo zaraźliwy i po chwili obie kobiety śmiały się do rozpuku.

Kiedy mogły już złapać trochę tchu Gabrielle cmoknęła w policzek wojowniczkę, która zeszła z konia . Xena nagle przybrała pozycję wyczekującą i pilnie rozglądała się dookoła. Jej wyostrzone zmysły zarejestrowały coś dziwnego. Zrazu nie była pewna co to takiego. Dziwny szum zbliżał się w ich stronę. Wśród drzew Xena dostrzegła trąbę powietrzną, ale trochę świecącą. Zdołała tylko zasłonić ciałem Gabrielle, gdy wir je wciągnął. Xena zauważyła, że w środku nie ma żadnych innych przedmiotów czy stworzeń co oznaczało, że to nie był wir powietrzny. Trzymała przyjaciółkę mocno za nadgarstek. Minęło kilka chwil i wszystko zniknęło a oczom zdumionych kobiet ukazało się wnętrze świątyni. Niewiele ozdób, zwykły, gontem kryty dach i dwie osoby w długich szatach. Jak tylko wojowniczka poczuła grunt pod nogami była już gotowa do obrony. Gabrielle również przyjęła pozycję do walki trzymając w gotowości swój drąg.

“Witajcie w świątyni Peruna.” – głos był spokojny, ale silny. “Każdego roku w najdłuższym dniu łaskawy Perun sprowadza tu osoby, które zamierza poddać próbie. Wyglądasz na wojownika,” – zwrócił się do Xeny “więc chyba podejmiesz to wyzwanie.” Xena nadal trwała w postawie obronnej ze spokojnym jednak czołem widząc, że na razie nic im nie grozi.

“Nie znamy żadnego bóstwa o tym imieniu.” – odezwała się Gabi.” W każdym bądź razie ja o nim nie słyszałam.”

Mężczyzna, który wyglądał na kapłana uśmiechnął się lekko. Jego rysy były ostre i świadczyły o zdecydowaniu. Oczy, choć bez strachu to jednak z dużą uwagą przyglądały się wojowniczce. Nie było w nich widać nagany ani pochlebnej opinii.

“O jakim wyzwaniu mówisz człowiecze?” – zapytała wreszcie Xena “Czy to jakiś turniej?” – dopytywała się dalej chowając swój miecz. Postąpiła parę kroków w kierunku starca. Jej oczy przed chwilą zwężone teraz świeciły zwykłym blaskiem błękitu. Za plecami kapłana dostrzegła posąg drewniany przedstawiający cztery twarze zwrócone w różne strony. Nie było widać żadnych śladów krwi, które świadczyłyby o składaniu tutaj ofiar. Po obu stronach stały rzeźby w kształcie piorunów a na ich wierzchołkach palił się ogień. Xena przekrzywiając lekko głowę przyglądała się temu, myśląc o świątyni Zeusa.

“To nie turniej. Próba Peruna to sprawdzian dla wojownika czy potrafi walczyć z wrogiem, który jest najgorszy bo tkwi w nim samym.” – wyjaśnił po chwili mężczyzna.

“To chyba nie jestem właściwą osobą do tej próby. Mam już za sobą takie walki. Poznałam siebie, a co ważniejsze nauczyłam się z tym żyć, z całą moją przeszłością.”-odparła wojowniczka spoglądając w stronę Gabi, szukając u niej potwierdzenia. Gabrielle lekko kiwnęła głową.

“Czas pokaże, a teraz korzystajcie z najdłuższego dnia roku. Zapraszamy na ucztę dziś wieczorem. To nasz zwyczaj. Zaczynamy o zachodzie słońca.”

Pojawił się młody człowiek i z szerokim uśmiechem wskazał im drogę. Był średniego wzrostu i średniej budowy i tylko ten uśmiech był wyjątkowy. Jego jasne włosy połyskiwały w słońcu, a białe ubranie wyglądało tak jakby samo było źródłem światła. Chłopak natychmiast zaczął opowiadać z przejęciem o czekających atrakcjach dzisiejszej nocy. Gabrielle od razu nawiązała rozmowę i zadawała wiele pytań, które Xenę dawno doprowadziłyby do szału, a na które młodzieniec odpowiadał z chęcią i wielkim przejęciem. Po chwili tych dwoje rozmawiało ze sobą jak dobrzy znajomi. Xena została trochę z tyłu, ciągłe gadanie drażniło ją a nie dawała jej spokoju myśl o nieznanej próbie. Nie bała się walki. Gdyby musiała się bronić lub bronić kogoś w słusznej sprawie nie zawahałaby się użyć miecza, ale ze słów tego człowieka wywnioskowała, że będzie to walka raczej na myśli niż na miecze. Postanowiła uważać na wszystko. Wróciła wzrokiem do pary, która szła przed nią. Uśmiechnęła się na widok Gabi , która mówiła nie tylko słowami ale całym ciałem. Jej wspaniale umięśniony brzuch falował wraz z wypowiadanymi słowami a ręce wykonywały jakiś skomplikowany i długi taniec. Dawno nie widziała przyjaciółki tak dziewczęco radosnej, beztroskiej i ...flirtującej. Tak, wyraźnie próbowała zrobić wrażenie na młodzieńcu chyba niewiele starszym od niej. Na efekt jej zabiegów nie trzeba było czekać długo. Już po chwili została obdarowana polnymi kwiatami z jeszcze wspanialszym uśmiechem. Odwróciła się teraz do Xeny i pomachała jej zdobyczą, ponaglając ją tym samym do podejścia.

“Nie bądź takim odludkiem. Tu szykuje się niezła impreza. Najpierw panny pójdą zbierać po zachodzie “lubczyk”. To jakieś ziele, które pomaga wywołać miłość. Może ci się przyda i jakiś mężczyzna wytrzyma z tobą dłużej niż kilka minut.” – ton Gabi był bardzo rozbawiony.

“Gdyby moich mężczyzn nie odstraszało twoje gadulstwo, nie musiałabyś mi proponować tego ziela.” – odcięła się Xena pokazując w uśmiechu swoje zęby.

“Akurat.” –Gabi nie dawała się wciągnąć w utarczkę. Zbyt wiele ciekawych rzeczy chciała przekazać swojej towarzyszce. “Potem dziewczęta plotą wianki i puszczają je na wodę, a jest także jakaś uczta i zabawa. Mam nadzieję, że przyłączymy się.” – zakończyła swoją wypowiedź.

“Możemy dołączyć do uczty, ale nie myśl, że będę biegać po lesie jak jakaś małolata.” – zgodziła się Xena. Nie miała ochoty na beztroską zabawę w tłumie ludzi. Postanowiła dowiedzieć się czegoś na temat próby od młodzieńca. “ Czy możesz mi powiedzieć coś o tej próbie.” – zaczęła “Kto był przed nami i jak to się odbyło?”

“Nie mogę ci pomóc, bo mistrz tego zabrania, ale do tej pory nie było jeszcze próby dwóch osób a tym bardziej dwóch kobiet. Może to jakaś pomyłka, ale próby nie są trudne dla tych co mają serce i rozum. Wojownik , który umie zrozumieć siebie, zrozumie i świat dookoła, a przez to będzie dobrym wojownikiem a nie tępym zabijaką.” – zakończył chłopak bardzo poważnie. Spojrzał na Xenę, a w jego spojrzeniu była wiara, że należy ona do tych mądrych. Po chwili wrócił na twarz beztroski uśmiech człowieka szczęśliwego. “Skoro Gabrielle trwa przy tobie na pewno ci się uda.” – zakończył.

Zbliżyli się właśnie do małej osady otoczonej częstokołem. Brama jednak stała otworem. Można było zauważyć ulice wyłożone belami. Xena pomyślała, że to dobry pomysł w miejscach wilgotnych.

**********************************

Dzień upłynął na poznawaniu nowej kultury i nowych ludzi. Kobiety były przyjmowane bardzo przyjaźnie i bardzo szybko poczuły się swobodnie. Gabrielle opowiadała o ich przygodach jak zwykle koloryzując i dodając właściwe komentarze. Większość czasu spędziły w chacie, która wyglądała na miejsce spotkań. Zostały poczęstowane pitnym miodem, który rozgrzał i rozluźnił Gabi na tyle, że powiedziała nawet parę miłych słów o greckich bóstwach. Kiedy słońce zeszło niżej na tyle, żeby nie czuć skwaru dnia wszyscy mieszkańcy zaczęli przygotowywać się do nocnej zabawy. Xena od południa czuła się nieswojo. Opanowywał ja jakiś strach, ale nie przed wrogiem tylko przed czymś co mogłaby utracić. Patrzyła na Gabi i z każdą chwilą czuła większy strach. Zauważyła jak młodzieniec ze świątyni odważył się z wielką fascynacją w oczach dotknąć dłoni Gabrielle. Ta z uśmiechem udając, że to przypadkowe cofnęła rękę. Dokładnie w tym momencie wojowniczka zobaczyła scenę ze świątyni, gdzie musiała się pożegnać z przyjaciółką po jej ślubie. Poczuła nagły ból, taki jak wtedy. Otrząsnęła się jednak i postanowiła się trochę przejść. Wybrała się w kierunku boru, pamiętając o polance, którą tam widziała z dziwnym posągiem. Wiedziała, że mieszkańcy zajęci dzisiejszym świętem na pewno tam nie będą zaglądać. Obejrzała się jeszcze i napotkała pytający wzrok barda. Było to jak zwykle spojrzenie miękkie, ale i pełne zrozumienia. Gabi wiedziała, że wojowniczka potrzebuje czasami trochę samotności. Xena była jej wdzięczna za to zrozumienie. Ruszyła więc w dalszą drogę. Polana oblana była promieniami chylącego się słońca. Czerwona poświata błądziła po średniej wielkości rzeźbie i dopiero teraz uświadomiła sobie, że nie pomyślała o żadnej pochodni. Rozejrzała się dokoła i stwierdziła, że przy posągu znajdują się znicze a także krzesiwo. Podeszła bliżej by przyjrzeć się obeliskowi. Przypominał on jakby dwie splecione osoby, ale nie w miłosnym uścisku lecz w symbolu jedności. Twarze były pogodne a ręce gotowe nieść pomoc. Z przekrzywioną głową zastanawiała się czy to symbol czy może wizja jakiegoś bóstwa. Od razu pomyślała o sobie i Gabrielle, że jej dusza mogłaby oplatać tak duszę Gabi.

“Czy mam prawo do duszy Gabi?”- zadała pytanie w myślach. Ból przerażenia znowu dał o sobie znać, przysiadła więc u podnóża posągu i postanowiła przeanalizować skąd te uczucia się biorą.

“Czemu wątpisz w to co widzisz?” – usłyszała za sobą , natychmiast obróciła się w tę stronę i zobaczyła mężczyznę w średnim wieku. Ubrany w biały strój odbijał się na tle lasu, mimo okalającego twarz zarostu, Xena dostrzegła spokój w oczach. Pozwoliło jej to zrezygnować z agresji. Zdziwiła się jak on się tu znalazł, tak blisko, a ona go nie słyszała.

“To Lelum Polelum” – wyjaśnił. – “Potrafią go znaleźć tylko ci , którzy rozumieją słowo ‘przyjaciel’ .” Przysiadł również u stóp bóstwa. “To jedna dusza w dwóch ciałach. Dwie osoby, które zawsze są razem, jeżeli są.”

“A jeżeli jedna z nich spotka inną i z nią odejdzie, bo miłość będzie silniejsza od przyjaźni? Co wtedy? Wtedy już nie będą razem.” – powiedziała Xena widząc przed oczami duszy Gabi z tym młodzieńcem dzisiaj poznanym.

“Czy twoja współdusza nie byłaby z tobą gdyby odeszła szczęśliwa? Czy nie byłaby ciągle w twej pamięci a przede wszystkim w sercu?” – pytając tłumaczył starzec.

“Ale jeśli ona zapomni, bo będzie szczęśliwa w innym miejscu?- dalej ciągnęła swe obawy kobieta , w tej chwili przerażona taką myślą. Po raz kolejny poczuła strach, przestać istnieć w życiu Gabrielle to była najsmutniejsza myśl jaka zawitała w jej głowie.

“Czy ty przeżywszy te wszystkie dni razem byłabyś w stanie zapomnieć? Czy zapomniałabyś te małe i wielkie radości lub łzy ocierane przyjazną ręką?” – odpowiedzią Xeny było pokręcenie głową w zaprzeczeniu. “Czemu więc sądzisz, że ktoś kto przeżywał to tak samo mógłby zapomnieć?"

”Ale czy ja mogę wierzyć, że ona myśli o mnie tak samo?” – niepewność ciągle nie dawała spokoju.

“Czemu boisz się wierzyć w to co widzisz? Czy nie słyszałaś słów które dają pewność, czy nie widziałaś ufnego, pełnego uczuć spojrzenia? Czy nie czułaś ufnie złożonej głowy na twym ramieniu? A może nie czułaś dłoni, która starała się pocieszyć i wesprzeć?”

“A jeśli to tylko moje wyobrażenie a nie rzeczywistość?”

“Więc zajrzyj w głąb swej pamięci i zobacz te wszystkie momenty jeszcze raz. Jeśli dostrzeżesz w nich jakiś fałsz będziesz wiedziała, że to tylko pozory.”- starzec po raz pierwszy nie użył pytania dla udzielenia odpowiedzi. Spuścił teraz głowę jakby i on chciał sprawdzić swoją pamięć.

Xena przymknęła oczy i zobaczyła zielone czyste spojrzenie, które mówiło to samo co słowa ‘ kocham Cię Xeno’. Zobaczyła dłonie splecione w potwierdzeniu bycia razem do końca, jakikolwiek miałby on być. Teraz chciała wierzyć, mogła już zapomnieć o strachu. Wiedziała, że będzie z Gabrielle zawsze, nawet o tysiące kilometrów od niej. Uśmiechnęła się dodając w duchu, że wolałaby aby duchowe ‘razem’ było jednocześnie i fizycznym ‘razem’. Odwróciła głowę by podziękować mężczyźnie, ale nikogo już nie było. Dostrzegła zwój wetknięty pomiędzy twarze Lelum Polelum. Pomyślała, że to dla niej pozostawiono ten utwór, przeczytała więc :

Lelum Polelum

Idą dziś razem Lelum Polelum

Nie znają blagi ani fortelu

Przyjaciół takich jak oni niewielu

Zawsze są razem jeżeli są.

Bo razem łatwiej, gdy wiedzie do celu

Krok za krokiem, tak czy tak

Uśmiechem każdym jak chlebem się dzielą

I spokojnie zawsze...

Idą tak Lelum Polelum

Nie znają blagi ani fortelu

Przyjaciół takich jak oni niewielu

Zawsze są razem jeżeli są.

 

 

Słów używają właściwie niewielu

Znają dobrze każdy gest

I wiele, ach mają wad charakteru

A spokojnie zawsze...

 

Bo razem zawsze czas mija inaczej

Rok za rokiem, tak czy siak

I nawet razem się lepiej popłacze

Jeśli tak już trzeba

Idą tak Lelum Polelum

Nie znają blagi ani fortelu

Przyjaciół takich jak oni niewielu

Zawsze są razem jeżeli są.

W słowach, które przeczytała ponownie zobaczyła siebie i Gabi. Przypomniała teraz sobie, że ta właśnie Gabi biegała całą noc po lesie z grupą nierozsądnych panien w pogoni za miłością .

Zaczynało już świtać. Dzień zapowiadał się pogodny i naprawdę letni. Xena siedziała nad strumykiem wypływającym z pobliskiego jeziora. Miała już zamiar rozciągnąć się na trawie, gdy zauważyła zbliżającego się barda. Dziewczyna wyglądała na zatroskaną. Wojowniczka spojrzała z czułością i pomyślała jeszcze ‘Tylko zawsze bądź w moim świecie’. Następnie wstała i z promiennym uśmiechem pełnym spokoju powitała przybysza.

“Gdzie ty zniknęłaś na całą noc. Martwiłam się.” – zapytała Gabi z wyrzutem.

“Musiałam coś przemyśleć, ale teraz już mogę się cieszyć naszym życiem.” – usprawiedliwiała się Xena. “A jak udało ci się łapanie kochanego. Czy los był dla ciebie przychylny?” – dodała z lekko szelmowskim uśmiechem.

Gabrielle udała zmartwioną, następnie w kwiecisty sposób opowiedziała o zbieraniu lubczyka, o pleceniu wianków i uroczystym rzucaniu ich na wodę.

“I wyobraź sobie ,że mój taki piękny wianek nie znalazł amatora, a właściwie to gdzieś zniknął. Więc w ciągu najbliższego roku nie wyjdę chyba za mąż.” –zakończyła wydymając lekko usta jak obrażone dziecko. Xena wybuchnęła śmiechem i wyjęła zza pleców swój miecz na którego końcu wisiał jakiś kolorowy wianek.

“Za to ja znalazłam to.”- powiedziała z dumą. ”Coś mi się wydaje , że to twoje, a to oznacza ...” – zrobiła krótką przerwę –“ że będziesz przez ten rok moja”- dodała i z otwartymi ramionami rzuciła się w stronę blondynki. Ta widząc na co się zanosi niewiele myśląc wycofała się do tyłu i ze śmiechem zaczęła uciekać.

“Tylko nie to, o bogowie za co mam znosić ....” – nie zdołała jednak dokończyć bo znalazła się już w silnych ramionach Xeny, która składając śmiesznie usta w dzióbek domagała się całusa. Pękając ze śmiechu Gabrielle cmoknęła wojowniczkę i obie w bardzo dobrych humorach ruszyły do osady by coś zjeść i uczestniczyć w dalszych uroczystościach.

 

 

 

 

To już koniec